Kiedyś słaba, wykończona psychicznie, pragnąca śmierci, która zabierze ją ze świata pełnego idiotów. Jestem z jednych dowodów na to, że czas zmienia człowieka, postrzeganie świata, charakter, wszystko zmienia. Kłócimy się czasami z Michałem, ale to normalne w związku, najważniejsze jest to, że po chwili się godzimy. Kocham go, bardzo. On mnie chyba też... :) Dawno tutaj nic nie dodawałam, można wręcz powiedzieć, że zapomniałam o tym blogu... No, ale postawiłam sobie warunek... Już żadnego bloga nie zawieszę. Ani tego, ani o Alicji.Nie chcę Was po raz kolejny zawieść. Za chwilę idę spać. Nie mam zasadniczo ochoty, ale nie chcę jutro wyglądać jak trup. Dziękuję Wam za to, że pomimo tego, że nie dodaję tutaj wpisów dość często to nadal ze mną jesteście, piszecie do mnie, komentujecie i wchodzicie w poszukiwaniu kolejnych notek. Daje mi to siłę, pozytywną energię. Lubię to uczucie, nawet bardzo. Mimo, że w moim życiu nie dzieje się już nic godnego uwagi to będę się z wami dzielić w miarę możliwości przeżyciami i momentami w moim jakże nudnym życiu.
Kocham Was. ♥ x
music.
sobota, 30 marca 2013
czwartek, 21 marca 2013
nowy blog. :3
Mało się u mnie ostatnio dzieję, wszystko się układa jestem z Michałem - szczęśliwa, a to najważniejsze. Wpadłam ostatnio jak wiecie na pomysł założenie kolejnego bloga z opowiadaniami. Nie zawieszam tego. Nadal będę tutaj coś dodawać, sporadycznie, bo sporadycznie, ale będę. ;) Dlatego zapraszam serdecznie na http://dontbesillybitch.blogspot.com/ :3
niedziela, 17 marca 2013
♥
Kiedyś zamknięta w sobie przez brak miłości, teraz mam jej nadmiar. Zaczynam wątpić... Stwarzam sobie znowu problemy. Wszystko jest takie bez sensu... Pomyślałam, że skupię się na blogu, na samej sobie. Na mojej egzystencji, ale przecież moje życie to miłość do Michała... Kocham go, ot co. Taak, bardzo, dopiero teraz to czuję. Teraz kiedy wiem, że on czuje to samo. Piszę z jakimś tuzinem osób < lol > Ale daję radę. :D Zaraz zabiorę się za naukę, ale mi się nie chcę. ;c Nie widziałam się dzisiaj z Michałem, bo... Bo... Sama nie wiem dlaczego... Tak wyszło. Z nudów założyłam sobie tumblr'a, a więc zapraszam www.fieryshyness.tumblr.com Zastanawiam się czy nie założyć nowego bloga z opowiadaniami... Znalazłyby się osoby, które by na niego wchodziły? :D
____________________________________________________
PRZECZYTAŁAŚ / EŚ = KOMENTARZ.
Zachęcam do kontaktu ze mną na
ASK
GG - 4513731
TUMBLR
i MOBLO
PISZCIE, BO STRASZNIE MI SIĘ NUDZI. ;CCCCCCCCCC
____________________________________________________
PRZECZYTAŁAŚ / EŚ = KOMENTARZ.
Zachęcam do kontaktu ze mną na
ASK
GG - 4513731
TUMBLR
i MOBLO
PISZCIE, BO STRASZNIE MI SIĘ NUDZI. ;CCCCCCCCCC
czwartek, 14 marca 2013
Czas zmienia punkt widzenia...
Przeczytałam bloga od początku. Skupiając się na każdym słowie i przypominając sobie uczucia i emocje w tamtej chwili. Pierwszy wpis był: ,, Początkiem końca". Wtedy tak, ale teraz? Teraz byłoby to koniec początku. Myślałam, że coraz bardziej zagłębiając się i tęskniąc za Michałem ze sobą skończę, a to jednak wyszło całkiem odwrotnie... Wszystko znowu zaczynam niby od nowa, a jednak tak samo. Nadal spotykam się z Michałem, ale w porównaniu do początków bloga to teraz z nim jestem... Widzieliśmy się dzisiaj. Prawie cztery godziny spędziliśmy u mnie. Sami. Zaczynamy się zbliżać do siebie jak nigdy wcześniej... Nasza więź jest... taka magiczna. Mimo to z każdym dniem ciężko to przyznać, ale przeszkadza mi różnica wieku... Niby prawie dwa lata to nie jest tak dużo... No, ale ty jesteś pełnoletni, możesz sobie pozwolić na wszystko... Chociaż czuję, że znowu sobie sama stwarzam problemy... Czuję się taka spełniona, szczęśliwa, a mimo to wspominając nasze wspólne chwile razem, od kiedy jesteśmy razem - płaczę.. Czemu? Nie mam bladego pojęcia. Ostatnio jestem jakaś taka zaspana, mimo, że długo śpię, czuję się... jakbym była w innym świecie... Martwi mnie to, bo przez to tracę opinię dobrej uczennicy, zawsze skupionej na lekcjach... Jaram się jak dziecko, że jutro jest piątek, cały weekend z Michałem, ale muszę znaleźć chwilę też dla Karoliny...
_____________________________________________________
PRZECZYTAŁAŚ / EŚ = KOMENTUJESZ.
Teraz nie tylko skupiam się na przekazaniu wam czegoś, ale nad trenowaniem pisania, więc czekam na opinie związane z gramatyką, stylistyką, składnią etc.
ps. PAMIĘTAJCIE O STAŁYM KONTAKCIE ZE MNĄ.
_____________________________________________________
PRZECZYTAŁAŚ / EŚ = KOMENTUJESZ.
Teraz nie tylko skupiam się na przekazaniu wam czegoś, ale nad trenowaniem pisania, więc czekam na opinie związane z gramatyką, stylistyką, składnią etc.
ps. PAMIĘTAJCIE O STAŁYM KONTAKCIE ZE MNĄ.
niedziela, 10 marca 2013
Pierwszy dzień, a mam już dość.
Zakochani, oddani sobie. Podobno tacy jesteśmy. Mimo swoich planów spędzenia czasu nad książkami byliśmy na mieście. Tylko przy tobie czuję się taka bezpieczna. Spotkaliśmy sporo znajomych, którzy nadal myślą,że my się tylko przyjaźnimy i podjęliśmy decyzję, że lepiej nie wyprowadzać ich z tego błędu. Nareszcie moje największe marzenie się spełniło, w końcu mam na wyłączność osobę, którą tak kocham. Nie chcę go stracić i zrobię wszystko, żeby nas związek przetrwał najtrudniejsze próby, których zapewne nie zabraknie...
Zaczynam zastanawiać się nad usunięciem bloga... Jeżeli wszystko już jest okej nie będę miała weny, żeby cokolwiek tutaj napisać... Nie chcę was stracić... To wy pomogliście we wszystkim. W sprawie z żyletkami, z Michałem, poznajecie mnie i podchodzicie na ulicy. To takie urocze. *w* Muszę nad tym pomyśleć... Jeżeli nie usunę to może stworzę nowego z opowiadaniami? Chcę zachować tego i kształcić się w pisaniu... Znajdą się chętni, którzy będą wchodzić i czytać moje opowiadania? :>
Zaczynam zastanawiać się nad usunięciem bloga... Jeżeli wszystko już jest okej nie będę miała weny, żeby cokolwiek tutaj napisać... Nie chcę was stracić... To wy pomogliście we wszystkim. W sprawie z żyletkami, z Michałem, poznajecie mnie i podchodzicie na ulicy. To takie urocze. *w* Muszę nad tym pomyśleć... Jeżeli nie usunę to może stworzę nowego z opowiadaniami? Chcę zachować tego i kształcić się w pisaniu... Znajdą się chętni, którzy będą wchodzić i czytać moje opowiadania? :>
Powrót do normalności? Czyżby?
Przed chwilą wróciłam... Spotkałam się z Michałem. Tak jak się umówiliśmy... Czekał przed moim blokiem o dwudziestej trzydzieści... Najpierw pocałunek, a potem schowaliśmy się do jakiegoś ustronnego miejsca na dzielni... Przez cały czas głowa mi pulsowała od nadmiaru myśli. Wiedziałam, że muszę dzisiaj zadecydować. Bez słowa usiedliśmy na ławce przy garażach. Przytulił mnie mocno. Nie owijając w bawełnę, zaczęłam:
- Michał... Postawiłeś mnie w bardzo trudnej sytuacji... Mimo, że kocham cię nad życie to była ciężka decyzja. Przemyślałam wszystko i... - w tym momencie mnie pocałował i powiedział:
- Mimo wszystko zrozumiem cokolwiek teraz się stanie, ale musiałem zrobić to po raz ostatni. Teraz spokojnie mów...
- Nie przerywaj mi - powiedziałam zestresowana, ręce zaczęły mi drżeć. - Niestety... - zaczęłam cichym głosikiem, on nagle wstał i ruszył przed siebie. Podbiegłam do niego i złapałam jego ramię. - Nawet nie dasz mi dokończyć? Lepiej wróć, bo jeszcze psiarnia cię złapie, a jeszcze nie masz osiemnastki...
- No dobrze, ale czemu mi to robisz? Niestety nie chcesz ze mną być? Zrozum, że cię kocham, ty mnie też, więc w czym problem?
- No widzisz, nawet nie pozwolisz mi skończyć zdania... Widzisz jak ja się czułam kiedy przez taki długi czas miałeś mnie w dupie? Chciałam powiedzieć: ,, niestety, nie potrafię bez ciebie żyć i możemy spróbować." - kiedy to usłyszał od razu się na mnie rzucił i zaczął całować, wziął mnie na barana, zaczęłam krzyczeć, musieliśmy szybko uciec, bo radiowóz właśnie nadjeżdżał. Prawie trzy godziny siedzieliśmy w rowie przy moim bloku. Bezpieczni. Kochani. Czuli. Przytuleni. Zrobiło mi się zimno, moja mama znowu zaczęła panikować i do mnie wydzwaniać. Obiecałam, że zaraz wrócę. Żegnaliśmy się pół godziny. Jeszcze mi jest zimno, czuję zapach Michała. Teraz ze sobą piszemy smsy, jemu droga się trochę dłuży, bo musi uważać na policję... Czuję, że dobrze postąpiłam, teraz powinno się wszystko poukładać. Dzisiaj sobie nie pośpię, a tyle mam jutro do roboty...
____________________________________________________________
PRZECZYTAŁEŚ / AŚ = KOMENTARZ. ♥
Dziękuję osobom, które wsparły mnie przy podjęciu decyzji. Pamiętajcie o stałym kontakcie ze mną na gg, asku czy e-mailu.
- Michał... Postawiłeś mnie w bardzo trudnej sytuacji... Mimo, że kocham cię nad życie to była ciężka decyzja. Przemyślałam wszystko i... - w tym momencie mnie pocałował i powiedział:
- Mimo wszystko zrozumiem cokolwiek teraz się stanie, ale musiałem zrobić to po raz ostatni. Teraz spokojnie mów...
- Nie przerywaj mi - powiedziałam zestresowana, ręce zaczęły mi drżeć. - Niestety... - zaczęłam cichym głosikiem, on nagle wstał i ruszył przed siebie. Podbiegłam do niego i złapałam jego ramię. - Nawet nie dasz mi dokończyć? Lepiej wróć, bo jeszcze psiarnia cię złapie, a jeszcze nie masz osiemnastki...
- No dobrze, ale czemu mi to robisz? Niestety nie chcesz ze mną być? Zrozum, że cię kocham, ty mnie też, więc w czym problem?
- No widzisz, nawet nie pozwolisz mi skończyć zdania... Widzisz jak ja się czułam kiedy przez taki długi czas miałeś mnie w dupie? Chciałam powiedzieć: ,, niestety, nie potrafię bez ciebie żyć i możemy spróbować." - kiedy to usłyszał od razu się na mnie rzucił i zaczął całować, wziął mnie na barana, zaczęłam krzyczeć, musieliśmy szybko uciec, bo radiowóz właśnie nadjeżdżał. Prawie trzy godziny siedzieliśmy w rowie przy moim bloku. Bezpieczni. Kochani. Czuli. Przytuleni. Zrobiło mi się zimno, moja mama znowu zaczęła panikować i do mnie wydzwaniać. Obiecałam, że zaraz wrócę. Żegnaliśmy się pół godziny. Jeszcze mi jest zimno, czuję zapach Michała. Teraz ze sobą piszemy smsy, jemu droga się trochę dłuży, bo musi uważać na policję... Czuję, że dobrze postąpiłam, teraz powinno się wszystko poukładać. Dzisiaj sobie nie pośpię, a tyle mam jutro do roboty...
____________________________________________________________
PRZECZYTAŁEŚ / AŚ = KOMENTARZ. ♥
Dziękuję osobom, które wsparły mnie przy podjęciu decyzji. Pamiętajcie o stałym kontakcie ze mną na gg, asku czy e-mailu.
piątek, 8 marca 2013
Dzień kobiet...
Nie poszłam do szkoły... Odespałam nockę. Przebudziłam się w południe. Myślałam, że posiedzę sobie cały dzień spokojnie w łóżku z laptopem, popiszę z wami... Po wczorajszym zajściu czułam smak Michała na ustach. To był jeden z najszczęśliwszych moich dni. Popołudniu, około godziny piętnastej zadzwonił ktoś na mój telefon... Wyświetliło się: ,, Michał ♥". Dostałam ataku paraliżu. Nie potrafiłam odebrać. Coś mnie zatrzymywało... Przecież wczoraj uzgodniliśmy sobie, że znikniemy... Za pierwszym razem nie odebrałam. Bałam się. Nie chciałam, żebyś wracał... Niestety przy trzecim razie pękłam. Podniosłam telefon do ucha, usłyszałam twój męski głos:
- Cześć... - powiedział nieśmiało. - Moglibyśmy się dzisiaj spotkać? Bardzo mi zależy...
- Michał, prosiłam cię o coś wczoraj... Czemu znowu nie dotrzymujesz słowa...
- No, ale Liza! Ostatni raz! Proszę... - chciałam być nieugięta, nie zgodzić się, ale mimo szczerych chęci uległam. Miał przyjść za godzinę. Umyłam się, ogarnęłam włosy i coś na siebie narzuciłam. Denerwowałam się, zaczęłam się nad tym wszystkim zastanawiać... Przecież to jest bez sensu... Może Michał zaczął w końcu coś czuć, może się uzależnił ode mnie jak ja od niego, może jednak te pocałunki dały mu do myślenia i chce więcej... Nie chcę się przeliczyć, więc będę czekać... Siedziałam jeszcze z dziesięć minut zanim ktoś zapukał do drzwi. Cieszyłam się, że moi rodzice są w pracy. Wpuściłam go do domu. Trzymał coś za plecami. Wszedł pewnym krokiem. Wyciągnął wielki bukiet róż i misia... Zaskoczona nie wiedziałam co powiedzieć... Podziękowałam, a on już chciał mnie pocałować, przynajmniej tutaj ja potrafiłam zachować granicę i odsunęłam się. Zaczerwienił się, poszłam do kuchni wsadzić kwiaty do wazonu. Nie odezwałam się tylko poszłam prosto do mojego pokoju, a Michał za mną...
- Ten prezent to z okazji dnia kobiet... - powiedział w pokoju.
- Wiem, aż taka głupia to nie jestem.
- O co ci chodzi? Wczoraj było tak miło, a dzisiaj jesteś taka obrażona...
- Wczoraj to wczoraj, prosiłam cię żebyśmy się już nie widzieli. Sam tego chciałeś... A dzisiaj znowu wracasz? Po cholerę? Nie wiesz jak to boli.
- Eliza... Zrozum... Ten pocałunek to był jak kopniak w dupę. Zniknęły mi klapki na oczach. Zrozumiałem co czujesz i jak cię traktowałem. Zobaczyłem ile nas łączy, ile czasu ze sobą spędzaliśmy podczas wakacji, ile razem przeżyliśmy, nie chcę tego zaprzepaszczać, nie chce cię stracić i mi też przestało zależeć na przyjaźni... Chcę czegoś więcej...
- Michał, mówisz tak, nie dlatego, że mnie pokochałeś, bo w to nie uwierzę. To albo dlatego, że lubisz się ze mną całować i przytulać, sprawia ci to przyjemność albo nie chcesz stracić przyjaciółki, a to jest jedyne wyjście.
- To nie tak! Rozumiem, że możesz mieć takie mniemanie o mnie przez to wszystko co ci zrobiłem, ale... Naprawdę zrozumiałem, że nie potrafię bez ciebie żyć, bez ciebie nic nie ma sensu...
- Po tym wszystkim ty jeszcze myślisz, że ci uwierzę? - dodałam oburzona. Chłopak stanął przede mną.
- Czy te oczy mogą kłamać? - spytał, patrząc na mnie. Pocałował mnie. Znowu nie potrafiłam się oderwać. Tęskniłam za smakiem tych ust...
- Może i nie potrafią kłamać, ale co chcesz dalej z nami zrobić? - spytałam, kiedy oderwałam się.
- Jak to co? Jeżeli ty mnie kochasz, a ja ciebie, to chyba oczywiste... Będziesz ze mną?
- Nie wiesz ile czasu czekałam na to pytanie, ale nie odpowiem ci na nie, nie jestem gotowa po tym wszystkim co przeszłam, muszę zastanowić się nad odpowiedzią...
- Jak chcesz... Dam ci czas... Spędzimy dzisiejszy dzień razem?
- A chcesz tego?
- Nawet nie wiesz jak bardzo...
- No dobrze - uśmiechnęłam się i pocałowałam go w policzek. Usiadłam na łóżko, a on przy mnie. Przytulaliśmy się i całowaliśmy. Około piątej popołudniu musiałam trochę posprzątać, Michał mi pomógł, a potem pożegnaliśmy się i poszedł, bo moi rodzice niedługo mieli wrócić... Teraz zamulam i piszę z Michałem... Nie wiem kiedy się spotkamy, bo weekend mam zawalony... I tak nie wiem co mu powiem... Zastanawiam się nad odpowiedzią... Może wy mi pomożecie? Mam się zgodzić? Już sama nie wiem czego chcę...
___________________________________________
PRZECZYTAŁAŚ / EŚ = KOMENTARZ.
ps. Pamiętajcie o stałym kontakcie ze mną. :* Wszystko macie w ,,myself". :*
- Cześć... - powiedział nieśmiało. - Moglibyśmy się dzisiaj spotkać? Bardzo mi zależy...
- Michał, prosiłam cię o coś wczoraj... Czemu znowu nie dotrzymujesz słowa...
- No, ale Liza! Ostatni raz! Proszę... - chciałam być nieugięta, nie zgodzić się, ale mimo szczerych chęci uległam. Miał przyjść za godzinę. Umyłam się, ogarnęłam włosy i coś na siebie narzuciłam. Denerwowałam się, zaczęłam się nad tym wszystkim zastanawiać... Przecież to jest bez sensu... Może Michał zaczął w końcu coś czuć, może się uzależnił ode mnie jak ja od niego, może jednak te pocałunki dały mu do myślenia i chce więcej... Nie chcę się przeliczyć, więc będę czekać... Siedziałam jeszcze z dziesięć minut zanim ktoś zapukał do drzwi. Cieszyłam się, że moi rodzice są w pracy. Wpuściłam go do domu. Trzymał coś za plecami. Wszedł pewnym krokiem. Wyciągnął wielki bukiet róż i misia... Zaskoczona nie wiedziałam co powiedzieć... Podziękowałam, a on już chciał mnie pocałować, przynajmniej tutaj ja potrafiłam zachować granicę i odsunęłam się. Zaczerwienił się, poszłam do kuchni wsadzić kwiaty do wazonu. Nie odezwałam się tylko poszłam prosto do mojego pokoju, a Michał za mną...
- Ten prezent to z okazji dnia kobiet... - powiedział w pokoju.
- Wiem, aż taka głupia to nie jestem.
- O co ci chodzi? Wczoraj było tak miło, a dzisiaj jesteś taka obrażona...
- Wczoraj to wczoraj, prosiłam cię żebyśmy się już nie widzieli. Sam tego chciałeś... A dzisiaj znowu wracasz? Po cholerę? Nie wiesz jak to boli.
- Eliza... Zrozum... Ten pocałunek to był jak kopniak w dupę. Zniknęły mi klapki na oczach. Zrozumiałem co czujesz i jak cię traktowałem. Zobaczyłem ile nas łączy, ile czasu ze sobą spędzaliśmy podczas wakacji, ile razem przeżyliśmy, nie chcę tego zaprzepaszczać, nie chce cię stracić i mi też przestało zależeć na przyjaźni... Chcę czegoś więcej...
- Michał, mówisz tak, nie dlatego, że mnie pokochałeś, bo w to nie uwierzę. To albo dlatego, że lubisz się ze mną całować i przytulać, sprawia ci to przyjemność albo nie chcesz stracić przyjaciółki, a to jest jedyne wyjście.
- To nie tak! Rozumiem, że możesz mieć takie mniemanie o mnie przez to wszystko co ci zrobiłem, ale... Naprawdę zrozumiałem, że nie potrafię bez ciebie żyć, bez ciebie nic nie ma sensu...
- Po tym wszystkim ty jeszcze myślisz, że ci uwierzę? - dodałam oburzona. Chłopak stanął przede mną.
- Czy te oczy mogą kłamać? - spytał, patrząc na mnie. Pocałował mnie. Znowu nie potrafiłam się oderwać. Tęskniłam za smakiem tych ust...
- Może i nie potrafią kłamać, ale co chcesz dalej z nami zrobić? - spytałam, kiedy oderwałam się.
- Jak to co? Jeżeli ty mnie kochasz, a ja ciebie, to chyba oczywiste... Będziesz ze mną?
- Nie wiesz ile czasu czekałam na to pytanie, ale nie odpowiem ci na nie, nie jestem gotowa po tym wszystkim co przeszłam, muszę zastanowić się nad odpowiedzią...
- Jak chcesz... Dam ci czas... Spędzimy dzisiejszy dzień razem?
- A chcesz tego?
- Nawet nie wiesz jak bardzo...
- No dobrze - uśmiechnęłam się i pocałowałam go w policzek. Usiadłam na łóżko, a on przy mnie. Przytulaliśmy się i całowaliśmy. Około piątej popołudniu musiałam trochę posprzątać, Michał mi pomógł, a potem pożegnaliśmy się i poszedł, bo moi rodzice niedługo mieli wrócić... Teraz zamulam i piszę z Michałem... Nie wiem kiedy się spotkamy, bo weekend mam zawalony... I tak nie wiem co mu powiem... Zastanawiam się nad odpowiedzią... Może wy mi pomożecie? Mam się zgodzić? Już sama nie wiem czego chcę...
___________________________________________
PRZECZYTAŁAŚ / EŚ = KOMENTARZ.
ps. Pamiętajcie o stałym kontakcie ze mną. :* Wszystko macie w ,,myself". :*
Subskrybuj:
Posty (Atom)