Kolejny raz zaspałam. Spóźnię się na pierwszą lekcję, więc lecę na dziesiątą... Czuje, że moje szczęście związane z Michałem uleciało... Wiedziałam, że kiedyś się to wszystko musi skończyć, ale nie wiedziałam, że w tak drastyczny sposób. Teraz zaczynam nowy rozdział w swoim życiu, a spróbuj mi tylko przeszkodzić i znowu wmieszać się w moje życie... Nie chcę cię już w nim. Jesteś dla mnie bezwartościowy. Arogancki. Wredny. Za bardzo pewny siebie... Kiedyś znajdowałam w tobie same zalety, a po tym wszystkim spostrzegam tylko wady... Przeraża mnie to, że tak od ciebie staram się odseparować. Dziwię się sama sobie... Nie wierzyłam kiedyś, że będę tak mogła... Po prostu wyrzucić cię z serca, ale wyczuwam jeszcze ślady w środku, które pozostawiłeś, i które raczej nie znikną...
______________________________________
CZYTAŁAŚ / EŚ = KOMENTARZ.
Pozdrawiam was serdecznie, wy jesteście teraz moim wsparciem, kochani. ♥
music.
poniedziałek, 4 marca 2013
niedziela, 3 marca 2013
jeszcze tylko 117 dni...
Uwalniając się z twojej klatki wpadłam we własne sidła. Martwi mnie to... W tamtym roku nasze wakacje były cudowne. Nie zapomnę ich do końca życia, a teraz co? Postawiłam się sama w takiej sytuacji jak wtedy z Patrykiem... Znajomi rozpierzchli się, niczym mrówki wybiegające z mrowiska. ,,Nic się nie zdarza w życiu dwa razy!
Nie ma tego samego dnia, ani nocy. Tego samego pocałunku, uśmiechu na twarzy. Miłości, tej samej postaci. Łez , cierpienia i bólu. " A jeżeli ja wszystkie najlepsze momenty życia przeżyłam, a nawet nie zauważyłam? Nie doceniłam ich? Przeczuwam, że te wakacje będą do dupy. Ciebie, Michał już nawet nie mam przy sobie, moi znajomi też się jakoś oddzielili... Nie widzę tych całych dwóch miesięcy bez spotkań, wyjazdów, namiotów... Może za wcześnie wybiegam w przód, ale to potwierdza wielkość problemu...
Karolina, Aleksandra - kocham was. ♥
________________________________________________
CZYTAŁAŚ / EŚ = KOMENTARZ.
Karolina, Aleksandra - kocham was. ♥
________________________________________________
CZYTAŁAŚ / EŚ = KOMENTARZ.
;>
Kolejna noc. Kolejne nieprzespane godziny. Cios w plecy, kiedy dowiaduję się, że spędzasz czas ze swoimi kumplami przy piwku, zamiast pomartwić się o mnie... Zmieniłeś się od wakacji i to bardzo. Z miłego, porządnego i sympatycznego chłopaka zrobił się z ciebie arogancki ignorant, który nie szanuje nawet swojej byłej przyjaciółki... Do twojego małego móżdżku chyba nie dociera co się dzieje ze mną, kiedy ty tak mnie traktujesz...
______________________________
CZYTAŁAŚ / EŚ - KOMENTARZ.
Dziękuję, że jesteście. :")
Osoby, które chcą się ze mną skontaktować, wszystkie informacje macie w ,,myself". :)
______________________________
CZYTAŁAŚ / EŚ - KOMENTARZ.
Dziękuję, że jesteście. :")
Osoby, które chcą się ze mną skontaktować, wszystkie informacje macie w ,,myself". :)
wsparcie...
Siedzę w łóżku z laptopem i kawą. Nawet nie staram się zasnąć, bo i po co? Wolę wspominać dzisiejszy dzień. Szalony dzień... Wyszłam sobie na spacer. Na dzielnicy podbiegły do mnie dwie dziewczyny. Przestraszyłam się, bo pomyślałam, że coś się stało... Jedna z nich - blondynka, wyższa, zaczęła kiedy ściągnęłam słuchawki:
- Czeeść! Eliza? To ty?
- Siema? No? Znamy się? - zapytałam zaskoczona.
- Ty nas nie, ale my cię tak. Autorka bloga otherwiselove?
- Ano... Ale...? Skąd wy tutaj?
- No widzisz. Mimo pozorów Warszawa nie jest taka duża... Popytałyśmy ludzi i znalazłyśmy cię! - krzyknęła uradowana szatynka.
- Hahaha, nie wiarygodne... No to miło was poznać - dodałam z uśmiechem.
- Jestem Nati, a to Iga - dodała blondynka. - Czytamy twojego bloga. Jesteś wspaniała. Pomimo tych dwóch dupków, nadal się starasz i nadal się trzymasz... Podziwiam cię za to.
- Jejku. Jakie to miłe...
- Słuchaj... Wiem, że to głupie pytanie, ale... Mogłabyś pokazać nam swoje blizny? - zmartwiło mnie to pytanie, bo nie lubię pokazywać śladów po swojej głupocie, ale zgodziłam się i odsunęłam bluzę.
- O kurczę... Sporo ich... - skomentowała Iga.
- Dlatego mówię, nie bierzcie przykładu z takiej idiotki jaką jestem... - aż łezka zakręciła mi się w oku, kiedy zrozumiałam, że te dziewczyny przepytywały znajomych, byle się ze mną zobaczyć. Wzruszyło mnie to... Porozmawiałyśmy jeszcze z jakiś kwadrans, ale dziewczyny musiały już wracać. Pożegnałyśmy się i obiecały, że jeszcze wpadną. Wracając do domu zaczęłam płakać. Nie wierzyłam, że mam taki rozgłos. Że to coś co dodaję na bloga ktoś czyta, że są osoby, które nie zasypiają czytając moje wpisy. W końcu w całym swoim życiu znaczę coś dla kogoś. To takie miłe... W swoim pokoju znowu usiadłam do kompa. Niedługo po powrocie kolejna niespodzianka. Napisali do mnie czytelnicy. Pięć dziewczyn i jeden chłopak. To naprawdę takie wzruszające, kiedy piszecie do mnie na gadu. Zmartwieni, boicie się o mnie, wspieracie jak tylko możecie. To jest olejem napędowym, który pomaga mi w dalszym pisaniu. Jesteście naprawdę wielkim wsparciem! Dziękuje wam za to, że jesteście przy mnie w tak trudnych chwilach! Bez was moje życie straciło by całkowicie sens. Mimo, że was nie znam, to przytuliłabym każdą osobę, która tutaj wpada, komentuje i udziela się. :'')))))
- Czeeść! Eliza? To ty?
- Siema? No? Znamy się? - zapytałam zaskoczona.
- Ty nas nie, ale my cię tak. Autorka bloga otherwiselove?
- Ano... Ale...? Skąd wy tutaj?
- No widzisz. Mimo pozorów Warszawa nie jest taka duża... Popytałyśmy ludzi i znalazłyśmy cię! - krzyknęła uradowana szatynka.
- Hahaha, nie wiarygodne... No to miło was poznać - dodałam z uśmiechem.
- Jestem Nati, a to Iga - dodała blondynka. - Czytamy twojego bloga. Jesteś wspaniała. Pomimo tych dwóch dupków, nadal się starasz i nadal się trzymasz... Podziwiam cię za to.
- Jejku. Jakie to miłe...
- Słuchaj... Wiem, że to głupie pytanie, ale... Mogłabyś pokazać nam swoje blizny? - zmartwiło mnie to pytanie, bo nie lubię pokazywać śladów po swojej głupocie, ale zgodziłam się i odsunęłam bluzę.
- O kurczę... Sporo ich... - skomentowała Iga.
- Dlatego mówię, nie bierzcie przykładu z takiej idiotki jaką jestem... - aż łezka zakręciła mi się w oku, kiedy zrozumiałam, że te dziewczyny przepytywały znajomych, byle się ze mną zobaczyć. Wzruszyło mnie to... Porozmawiałyśmy jeszcze z jakiś kwadrans, ale dziewczyny musiały już wracać. Pożegnałyśmy się i obiecały, że jeszcze wpadną. Wracając do domu zaczęłam płakać. Nie wierzyłam, że mam taki rozgłos. Że to coś co dodaję na bloga ktoś czyta, że są osoby, które nie zasypiają czytając moje wpisy. W końcu w całym swoim życiu znaczę coś dla kogoś. To takie miłe... W swoim pokoju znowu usiadłam do kompa. Niedługo po powrocie kolejna niespodzianka. Napisali do mnie czytelnicy. Pięć dziewczyn i jeden chłopak. To naprawdę takie wzruszające, kiedy piszecie do mnie na gadu. Zmartwieni, boicie się o mnie, wspieracie jak tylko możecie. To jest olejem napędowym, który pomaga mi w dalszym pisaniu. Jesteście naprawdę wielkim wsparciem! Dziękuje wam za to, że jesteście przy mnie w tak trudnych chwilach! Bez was moje życie straciło by całkowicie sens. Mimo, że was nie znam, to przytuliłabym każdą osobę, która tutaj wpada, komentuje i udziela się. :'')))))
sobota, 2 marca 2013
pustka w sercu.
W nocy wzięło mi się na wspomnienia... Przez łzy ukazywały mi się momenty z wakacji. Nasze wypady nad jezioro, namioty... Mecze, imprezy u mnie... Dopiero do mnie doszło, że tyle czasu spędziliśmy razem... Praktycznie całe dwa miesiące... Dzień w dzień... I tak nagle wszystko się zaczęło sypać... Teraz wszystko mi przypomina ciebie... Co druga piosenka, zwroty, których tylko my używaliśmy, programy, które oglądaliśmy razem. Horrory przy których mogłam cię wyściskać, bo się ,,bałam"...Wczoraj straciłam osobę, na której tak mi zależało... Nasza przyjaźń rozpłynęła się... Niczym zamek z piasku, który po czasie zostaje porwany przez morze... Tyle zyskać i to wszystko stracić w niecały rok... To trzeba być mną... No, ale co ja poradzę, że nie potrafiłam inaczej... Nie wiem czy chcę cofnąć czas... Cały czas zastanawiam się czy dobrze zrobiłam, idąc wczoraj do ciebie... Ale nie. Nie chcę tego cofnąć, nawet jakbym potrafiła. Stało się.
Cały czas czuję smak twoich ust... To on będzie mnie teraz dręczyć. Wszystko zostawiłam w twoich rękach, Michał... I to mnie przeraża... Potrzebuje pomocy. Wsparcia. Od kogokolwiek... Nie chcę wracać do mojej starej przyjaciółki - żyletki...
____________________________________________
Opisuję to wszystko dla was... Żebyście nie tracili wiary w siebie, żebyście nie popełniali podobnych błędów jak ja, ale martwi mnie mała statystyka. Udostępniajcie, rozsyłacie gdzie się da. Dziękuję, że jesteście! :*
PRZECZYTAŁAŚ / EŚ = KOMENTARZ. ♥
No i pamiętajcie o kontakcie ze mną. Wszystko macie w myself.
xx.
Cały czas czuję smak twoich ust... To on będzie mnie teraz dręczyć. Wszystko zostawiłam w twoich rękach, Michał... I to mnie przeraża... Potrzebuje pomocy. Wsparcia. Od kogokolwiek... Nie chcę wracać do mojej starej przyjaciółki - żyletki...
____________________________________________
Opisuję to wszystko dla was... Żebyście nie tracili wiary w siebie, żebyście nie popełniali podobnych błędów jak ja, ale martwi mnie mała statystyka. Udostępniajcie, rozsyłacie gdzie się da. Dziękuję, że jesteście! :*
PRZECZYTAŁAŚ / EŚ = KOMENTARZ. ♥
No i pamiętajcie o kontakcie ze mną. Wszystko macie w myself.
xx.
piątek, 1 marca 2013
koniec męki i cierpień.
Byłam u niego... Zebrałam w sobie wszystkie siły i ruszyłam na jego dzielnicę... Wśród mrozu... Szłam bezustannie, myśląc, że znajdę to czego szukam. Spokoju. Obojętności. Czegokolwiek co pomoże mi zapomnieć... Jeżeli nie będzie to żyletka to zostaję mi rozmowa z tobą... Dotarłam do bloku. Moje nogi zaczęły drżeć. Nie potrafiłam tego opanować... Dopiero teraz dotarło do mnie zwątpienie... A jeżeli ciebie nie będzie? Mimo to weszłam pewnym krokiem po schodach i stanęłam na ostatnim piętrze, przed twoimi drzwiami.Znowu chwila zawahania. Za późno. Zapukałam... Cisza... Nie słyszę kroków. Już oddalam się do schodów. Pełna nadziei, że wyjdę niezauważona... Otworzyłeś.
- Eli? Co ty tu robisz? Coś się stało? - zapytałeś na progu.
- Chyba... Znaczy się... No tak... Mogę wejść?
- Pewnie. Zapraszam. Nikogo dzisiaj u mnie nie ma...
- ,,Masz wolny dom, twoja mama wyszła i nawet wtedy nie możesz zadzwonić i i się ze mną umówić?" - pomyślałam...
- A więc? Co się stało, że mnie niespodziewanie odwiedzasz? - zapytał kiedy usiedliśmy w salonie.
- Właśnie to stało, że ty nie potrafiłeś...
- Słucham?
- Od naszej rozmowy tyle minęło, a ja czekałam... Z każdym dniem coraz bardziej tęskniłam. Wiem, wiem. Ty mnie masz i tak w dupie, ale po tej ostatniej rozmowie myślałam, że coś dla ciebie znaczę... Jednak się myliłam... To już jest bezsensu... Bezcelowe gierki... Po co mamy tracić czas... Mógłbyś oddać mi moje słuchawki, które ostatnio pożyczyłeś? Zabiorę je i nie musimy się więcej widzieć, nigdy... - skończyłam szepcząc. Michał wyszedł do drugiego pokoju. Bez słowa wrócił ze słuchawkami...
- Ale dlaczego? Na pewno chcesz to wszystko skończyć?
- Przecież ty masz wywalone po całej linii. A ja w pojedynkę nie będę się starać o nas oboje... Było minęło i nie wróci.
- Nie prawda!
- Jak to nie? Rozmawialiśmy o moich bliznach i obiecałeś, że będziemy się spotykać, a dobrze wiesz, że ja pierwsza się nie odezwę. Starciliśmy to wszystko... Nie ma sensu tego ratować...
- Jak chcesz... To twoja decyzja...
- No pewnie, wszystko najlepiej zwalić na mnie... - burknęłam.
- Już nie bądź taka uszczypliwa!
- A jaka mam być? Gdybym nie przyszła to byśmy się nie spotkali przez najbliższe kilka tygodni!
- Nie wiesz co by było...
- Dobra, ta rozmowa do niczego nas nie doprowadzi... Biorę słuchawki i znikam z twojego życia... Mam tylko jedną prośbę.
- Jeżeli nie mogę cię zatrzymać przy sobie, to powiedz jaką.
- Nic do mnie nie czujesz, tak? Więc może tak na pożegnanie i na pamiątkę... Pocałujemy się? Sprawdzisz czy na pewno nic więcej nie oczekujesz...
- Szczerze? To sam miałem to zaproponować... - dokończył. Podszedł i objął mnie delikatnie. Nie potrafię opisać mojego szczęścia w tamtym momencie. Gdybym miała skrzydła uniosłabym się, aż do sufitu. Spojrzał w moje oczy, pewnie byłam cała czerwona... Nasze wargi złączyły się... Czułabym jakby ten pocałunek trwał wieczność, a mógłby jeszcze dłużej... Kiedy się oderwaliśmy od siebie zabrałam szybko słuchawki i wyszłam. Bez pożegnania. Nie zniosłabym dalszej rozmowy o tym, że mimo wszystko Michał nie chce ze mną być... Teraz siedzę w łóżku z milionem chusteczek dookoła. Zaraz będę oglądać jakiś film... Chyba zdecyduję się na ,,Trzy metry nad niebem"... Po raz kolejny poryczę się przez głupią Babi, która obwiniła biednego Acze o śmierć przyjaciela...
Czuję, że wszystko co było dobre się skończyło. Wraz z naszą przyjaźnią, odleciało... Gdzieś daleko... I nie wróci... Ale musiałam coś zmienić. Zadecydować. Pewnie będę żałować. Zadręczać się. Uwolniłam się z klatki, ale wpadłam we własne sidła... Znowu płaczę, tusz ścieka ze mnie strugami... Wiem, że gdyby nasza przyjaźń dalej trwała to bym się z czasem wykończyła, a po pocałunku wszystko zostało w twoich rękach, chociaż nie czuję, żeby to wszystko dobrze się skończyło...Tylko co ja teraz będę robić? Bez ciebie? Kto zajmie mój cały czas? Kilka godzin po pożegnaniu, a ja już cholernie tęsknie...
- Eli? Co ty tu robisz? Coś się stało? - zapytałeś na progu.
- Chyba... Znaczy się... No tak... Mogę wejść?
- Pewnie. Zapraszam. Nikogo dzisiaj u mnie nie ma...
- ,,Masz wolny dom, twoja mama wyszła i nawet wtedy nie możesz zadzwonić i i się ze mną umówić?" - pomyślałam...
- A więc? Co się stało, że mnie niespodziewanie odwiedzasz? - zapytał kiedy usiedliśmy w salonie.
- Właśnie to stało, że ty nie potrafiłeś...
- Słucham?
- Od naszej rozmowy tyle minęło, a ja czekałam... Z każdym dniem coraz bardziej tęskniłam. Wiem, wiem. Ty mnie masz i tak w dupie, ale po tej ostatniej rozmowie myślałam, że coś dla ciebie znaczę... Jednak się myliłam... To już jest bezsensu... Bezcelowe gierki... Po co mamy tracić czas... Mógłbyś oddać mi moje słuchawki, które ostatnio pożyczyłeś? Zabiorę je i nie musimy się więcej widzieć, nigdy... - skończyłam szepcząc. Michał wyszedł do drugiego pokoju. Bez słowa wrócił ze słuchawkami...
- Ale dlaczego? Na pewno chcesz to wszystko skończyć?
- Przecież ty masz wywalone po całej linii. A ja w pojedynkę nie będę się starać o nas oboje... Było minęło i nie wróci.
- Nie prawda!
- Jak to nie? Rozmawialiśmy o moich bliznach i obiecałeś, że będziemy się spotykać, a dobrze wiesz, że ja pierwsza się nie odezwę. Starciliśmy to wszystko... Nie ma sensu tego ratować...
- Jak chcesz... To twoja decyzja...
- No pewnie, wszystko najlepiej zwalić na mnie... - burknęłam.
- Już nie bądź taka uszczypliwa!
- A jaka mam być? Gdybym nie przyszła to byśmy się nie spotkali przez najbliższe kilka tygodni!
- Nie wiesz co by było...
- Dobra, ta rozmowa do niczego nas nie doprowadzi... Biorę słuchawki i znikam z twojego życia... Mam tylko jedną prośbę.
- Jeżeli nie mogę cię zatrzymać przy sobie, to powiedz jaką.
- Nic do mnie nie czujesz, tak? Więc może tak na pożegnanie i na pamiątkę... Pocałujemy się? Sprawdzisz czy na pewno nic więcej nie oczekujesz...
- Szczerze? To sam miałem to zaproponować... - dokończył. Podszedł i objął mnie delikatnie. Nie potrafię opisać mojego szczęścia w tamtym momencie. Gdybym miała skrzydła uniosłabym się, aż do sufitu. Spojrzał w moje oczy, pewnie byłam cała czerwona... Nasze wargi złączyły się... Czułabym jakby ten pocałunek trwał wieczność, a mógłby jeszcze dłużej... Kiedy się oderwaliśmy od siebie zabrałam szybko słuchawki i wyszłam. Bez pożegnania. Nie zniosłabym dalszej rozmowy o tym, że mimo wszystko Michał nie chce ze mną być... Teraz siedzę w łóżku z milionem chusteczek dookoła. Zaraz będę oglądać jakiś film... Chyba zdecyduję się na ,,Trzy metry nad niebem"... Po raz kolejny poryczę się przez głupią Babi, która obwiniła biednego Acze o śmierć przyjaciela...
Czuję, że wszystko co było dobre się skończyło. Wraz z naszą przyjaźnią, odleciało... Gdzieś daleko... I nie wróci... Ale musiałam coś zmienić. Zadecydować. Pewnie będę żałować. Zadręczać się. Uwolniłam się z klatki, ale wpadłam we własne sidła... Znowu płaczę, tusz ścieka ze mnie strugami... Wiem, że gdyby nasza przyjaźń dalej trwała to bym się z czasem wykończyła, a po pocałunku wszystko zostało w twoich rękach, chociaż nie czuję, żeby to wszystko dobrze się skończyło...Tylko co ja teraz będę robić? Bez ciebie? Kto zajmie mój cały czas? Kilka godzin po pożegnaniu, a ja już cholernie tęsknie...
piątek...
Zaczynamy weekend. Mam nadzieję, że chociaż teraz ci się o mnie przypomni... Jestem przygaszona, na mojej twarzy od dawna nie pojawił się uśmiech... Słyszałam, że wyrzucili cię ze szkoły... Czemu ja jeszcze o tym od ciebie nie wiem? Może przestałeś mi ufać? Może masz dość małolaty? No to czemu rozmawialiśmy? Po co to było? Albo znowu szukam dziury w całym, a to okaże się głupią plotką. Tęsknię, w nocy nie potrafię opanować łez. Proszę o jedno. Wróć i zostań... Nic więcej nie chcę...
______________________________________
Ras Luta - Dzięki Bogu.
______________________________________
Ras Luta - Dzięki Bogu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)