Dzisiaj minęły już prawie dwa tygodnie odkąd się nie widzieliśmy... Znowu się użalam na blogu... No, ale bywa... Zamknąłeś mnie w klatce, a klucz bezczelnie trzymasz w swojej kieszeni. Jedynym sposobem, abym mogła się uwolnić z tej męki jest spotkanie, które pewnie nie nastąpi za szybko. Tęsknię, bardzo... A ty znowu masz na mnie wyjeban*... To boli...
Kiedy w końcu przestaniesz mnie traktować jak rzecz?
Znowu piszę wszystko tak chaotycznie... Powtórzenia, wszędzie, masakra... Łzy ściekają mi z policzków. Męczy mnie to wszystko. Po co była ta nasza ,,poważna" rozmowa? I tak jest jak wcześniej... Bes sensu...
Czytając jeszcze raz ten akapit zauważyłam, że piszę jak jakaś rozwydrzona dziewczynka. Przepraszam. To przez brak weny... Zator, nie lubię go...
___________________________________________
PRZECZYTAŁAŚ/EŚ = KOMENTUJESZ.
Pamiętajcie o kontakcie ze mną na asku, GG i e-mailu, wszystko macie w ,,MYSELF". Pozdrowionka. xx
music.
środa, 27 lutego 2013
niedziela, 24 lutego 2013
nocne rozmowy z samą sobą...
Głucha cisza. Mrok. Środek nocy, a ja znów nie śpię. Wycieńczam się powoli. Wszystko z tęsknoty do ciebie. Kolejny weekend bez spotkania...Nie potrafię. Znowu mnie olewasz. Mam dość. Powoli życie ulatuje ze mnie... Bądź przy mnie, a wszystko będzie ok.
sobota, 23 lutego 2013
...
Kolejna nieprzespana noc. Kolejne godziny spędzone bezczynnie w łóżku. Teraz mam piasek pod powiekami. I żadnej ochoty na jakiekolwiek działanie. Najgorsze jest w tym wszystkim to, że napisałeś. Teraz. W sobotę, kiedy wyglądam jak jakiś postrach. Mam wielkie sine wory pod oczami i zachowuję się jakbym coś wypiła. Gratuluję wyczucia czasu, naprawdę. No, ale dobrze mnie znasz. Nie odmówię. Zgodziłam się. Powinnam wykorzystywać czas, który mogę spędzić z tobą, bo niedługo już może nie będziemy się mogli widzieć, ale ty jeszcze o tym nie wiesz... Przeraża mnie to wszystko. Przerasta. Nie potrafię. Muszę się ogarnąć i pomalować, trzeba będzie jakoś ukryć te konsekwencje nieprzespanej nocy. Umiesz grać mi na uczuciach i psychice, to muszę przyznać... W domu znowu pusto, nawet nie wiem gdzie się wszyscy podziali...
____________________________________________________
PRZECZYTAŁEŚ/AŚ = KOMENTUJESZ. ♥
No i nadal utrzymujcie stały kontakt ze mną. Moja skrzynka na gg już jest przepełniona, ale daję radę. :)))
____________________________________________________
PRZECZYTAŁEŚ/AŚ = KOMENTUJESZ. ♥
No i nadal utrzymujcie stały kontakt ze mną. Moja skrzynka na gg już jest przepełniona, ale daję radę. :)))
piątek, 22 lutego 2013
Wracam się, cofam, mimo wszystko...
Piątek, praktycznie sobota... Wszystko jest takie jak wcześniej. Bez sensu. Ty nadal nie rozumiesz swoich błędów, ciągle je powtarzasz i ranisz wszystkich dookoła... Najbardziej mnie... W ciągu tego tygodnia tyle się zmieniło... Nasza rozmowa naprawdę nic dla ciebie nie znaczyła? Obiecałeś, przysięgałeś, że nie odejdziesz, a dzisiaj znowu mnie olałeś, nie przyszedłeś, ani się nie odezwałeś. Mam dość. Moje siły już słabną, nie potrafię normalnie egzystować... Znowu ciągnie mnie do żyletki, a to ty mnie przecież od niej odciągnąłeś... Proszę cię po raz ostatni, zmień się. Jeżeli ja potrafię to i ty. Zróbmy coś w końcu, jeżeli naprawdę nie chcemy się stracić. Jestem zmęczona, mylę klawisze, słucham jakiejś zamulającej muzyki i dołuję się jeszcze bardziej... Mam nadzieję, że w weekend się spotkamy, bo jeśli nie... Michał, przecież ty swoim postępowaniem zaprzeczasz samemu sobie...
Wszystko strasznie tak chaotycznie, przeraża mnie to...
______________________________________
Pozdrawiam was! I zachęcam do wchodzenia, bo statystyki podupadają, ano i pamiętajcie PRZECZYTAŁAŚ/EŚ = KOMENTARZ. PROSZĘ NIE ZAPOMINAJCIE O TYM.♥
No i stały kontakt ze mną. Wszystkie informacje macie w ,,myself".
Wszystko strasznie tak chaotycznie, przeraża mnie to...
______________________________________
Pozdrawiam was! I zachęcam do wchodzenia, bo statystyki podupadają, ano i pamiętajcie PRZECZYTAŁAŚ/EŚ = KOMENTARZ. PROSZĘ NIE ZAPOMINAJCIE O TYM.♥
No i stały kontakt ze mną. Wszystkie informacje macie w ,,myself".
czwartek, 21 lutego 2013
Kino. :*
W szkole wracałam myślami do bloga, bo to on teraz daję mi siłę do walki o samą siebie. Szukałam jakiegoś natchnienia, cytatu, czegokolwiek co odzwierciedlałoby dzisiejsze czas bądź mój jakże wspaniały dzień. I w końcu, siedzą w klasie z historii spojrzałam na gazetkę i dostrzegłam!
,, Internet - nieograniczona komunikacja, nieograniczona izolacja. " - Paul Carvel.
Zaczęłam rozwijać tą myśl, dedukować... Taka prawda. W XXI wieku możemy za pomocą telefonu, tableta bądź komputera skontaktować się z ludźmi po drugiej stronie świata. Mimo to, jest i zła strona. Internet to uzależnienie. Korzystając z niego powinniśmy zachowywać jakieś ograniczenia, i właśnie przez ich brak stworzono nazwę ,,hejter". Świat wirtualny mimo, że stworzony w dobrym celu przeradza się przez społeczeństwo w coś strasznego... A jakie są wasze poglądy na ten temat? :)
____________________________________________
Dobra nie było wpisu w którym nie opisałabym czegoś z własnego życia, a więc. Dzisiejszy dzień cudowny! *.* W szkole wszystko idealnie. Wszystko się układa, popołudniu poszłam z Karoliną do kina. Kocham nasze wypady, dziołcha! :* Teraz gadam z Michałem na skype. W końcu się układa... Niech tak zostanie dłuugo, proszę. ♥
Pamiętajcie! :* Kto przeczyta ten komentuje, ładnie Was proszę. ♥
No i stały kontakt:
ASK
GG - 45137316
i e-mail
Oglądalność spada, martwi mnie to, oj martwi...
,, Internet - nieograniczona komunikacja, nieograniczona izolacja. " - Paul Carvel.
Zaczęłam rozwijać tą myśl, dedukować... Taka prawda. W XXI wieku możemy za pomocą telefonu, tableta bądź komputera skontaktować się z ludźmi po drugiej stronie świata. Mimo to, jest i zła strona. Internet to uzależnienie. Korzystając z niego powinniśmy zachowywać jakieś ograniczenia, i właśnie przez ich brak stworzono nazwę ,,hejter". Świat wirtualny mimo, że stworzony w dobrym celu przeradza się przez społeczeństwo w coś strasznego... A jakie są wasze poglądy na ten temat? :)
____________________________________________
Dobra nie było wpisu w którym nie opisałabym czegoś z własnego życia, a więc. Dzisiejszy dzień cudowny! *.* W szkole wszystko idealnie. Wszystko się układa, popołudniu poszłam z Karoliną do kina. Kocham nasze wypady, dziołcha! :* Teraz gadam z Michałem na skype. W końcu się układa... Niech tak zostanie dłuugo, proszę. ♥
Pamiętajcie! :* Kto przeczyta ten komentuje, ładnie Was proszę. ♥
No i stały kontakt:
ASK
GG - 45137316
i e-mail
Oglądalność spada, martwi mnie to, oj martwi...
środa, 20 lutego 2013
:)
Jakoś czuję się lepiej po naszej rozmowie. Tak wszystko ze mnie zeszło. W końcu wszystko pomiędzy nami wyjaśnione, mam nadzieję, że nie wrócę znowu do żyletki... Nie chcę tego, nie chcę sama siebie niszczyć. Bez sensu. Nawet to co piszę jest bez celu. Musze odpocząć. Chyba się przeziębiłam . Głowa mnie boli, zrobiłam właśnie pracę na biologię, a teraz czeka na mnie historia, już mam dość. Jestem wycieńczona, nie mogę się doczekać piątku, który spędzę z Karoliną. :* Idziemy na miasto, a potem do mnie. No i Michał też przyjdzie, chyba... O ile znowu coś albo ktoś nie będzie ważniejszy ode mnie. Ten wpis trochę wymuszony, a żeby tylko coś się tutaj znalazło. Na razie jest okeej i niech tak zostanie. :)
______________________________________________
PRZECZYTAŁAŚ/EŚ = KOMENTUJESZ.
Chciałam jeszcze podziękować Karolinie, bo ty zawsze jesteś ze mną. Cokolwiek by się stało, jakakolwiek bym nie była ty zawsze zostaniesz przy mnie. Dziękuję za czas poświęcony mi i przepraszam jeżeli kiedykolwiek coś zrobiłam, albo cię uraziłam. Kocham cię. ♥
______________________________________________
PRZECZYTAŁAŚ/EŚ = KOMENTUJESZ.
Chciałam jeszcze podziękować Karolinie, bo ty zawsze jesteś ze mną. Cokolwiek by się stało, jakakolwiek bym nie była ty zawsze zostaniesz przy mnie. Dziękuję za czas poświęcony mi i przepraszam jeżeli kiedykolwiek coś zrobiłam, albo cię uraziłam. Kocham cię. ♥
wtorek, 19 lutego 2013
Nadzieja znowu we mnie...
Wszystko takie mętne. Bez sensu. Bez celu... Kiedy nagle... Zapłakana zaglądam na telefon. I nie wierzę. Nie potrafię uwierzyć własnym oczom. To był... Sms od Ciebie, Michał...
,,Przepraszam za wszystko. Zrozumiałem moje błędy. Nie chcę tracić naszej przyjaźni przez głupoty. Wybacz..."
Po chwili zadzwonił... Poprosił o rozmowę w cztery oczy... Stał właśnie pod moim blokiem... Ręce znowu zaczęły mi drżeć. Zgodziłam się, bez zastanowienia. Ubrałam się szybko i wybiegłam. Stał przed klatką z papierosem w ręce. Podeszłam po cichu, łapiąc go za plecy. Wystraszył się, ale zaraz na jego twarzy zawitał uśmiech. Tęskniłam za nim.
- Masz może ochotę na spacer? - zaproponował.
- Ano chętnie... Nagle sobie o mnie przypomniałeś, co? - zapytałam trochę arogancko, łapiąc go za rękę i ruszając w stronę parku.
- Zawsze o tobie pamiętam. Tylko... Musiałem wszystko przemyśleć... I chciałem cię przy okazji za wszystko przeprosić... Ten koncert to była jakaś pomyłka... Byłem tam z Rafałem i Ewą, jego dziewczyną... Nie mogłem podejść, bo przecież to moja praca...
- Dobra, dobra nie tłumacz się - odpowiedziałam.
- Zimno jest, więc może wstąpimy do baru na kawę?
- Chętnie, ale nie wzięłam kasy ze sobą... - odpowiedziałam, a on spojrzał swoimi niebieskimi oczami na mnie. Wziął mnie pod rękę i skręciliśmy do kawiarni. Otworzył mi drzwi bez słowa, było prawie pusto. Usiedliśmy w ciemnym rogu. Nagle upadł mi telefon. Kiedy go podnosiłam odwinął mi się rękaw i Michał zauważył blizny.
- Znowu to robisz? Dlaczego? Wytłumacz mi po co? Chcesz się tylko skrzywdzić? Znowu Patryk?
- Jesteśmy przyjaciółmi, tak?
- No tak, dlatego mi to wytłumacz!
- Nie krzycz na mnie... Pamiętasz jak opowiadałam ci kiedyś, że dość często mi się śnisz.
- No kojarzę...
- A teraz ze sobą nie gadaliśmy, jeszcze ten koncert mnie dobił, a o zdjęciach na fejsie nie wspomnę... I niedawno to się powtórzyło... To był koszmar. Widziałam jak odchodzisz, jak nasza znajomość się kończy. Nie potrafiłam inaczej odreagować... I znowu użyłam żyletki, ale najgorsze stało się po tym... Wybiegłam z domu, zaczęłam wspominać wszystkie miejsca, gdzie spędzaliśmy czas razem. I tak doszłam na twoją dzielnicę. Przez godzinę siedziałam na twoim progu. Ryczałam. Nie potrafiłam się uspokoić. Wiem, że jestem naiwna, mówiąc ci to wszystko, bo wiem, że nie będziemy razem, że to tylko przyjaźń, ale chcę być z tobą szczera - opowiedziałam, zawstydzona. Michała zamurowało. Siedział naprzeciwko z otwartymi ustami.
- Nie chcę z tobą być tylko dlatego, że nie chcę tracić naszego kontaktu. Jakbyśmy zostali parą kłócilibyśmy się więcej, mniej byśmy sobie ufali i ogólnie byłoby do dupy. Nie chcę stracić osoby, która jest bardzo ważna w moim życiu. Mogę powierzyć ci wszystko, wszystko powiedzieć, zawsze mi pomożesz. Proszę cię, żebyś już nigdy więcej nie robiła sobie krzywdy z mojego powodu... Obalmy stereotypy o tym, że przyjaźń damsko - męska nie istnieje. Jeżeli będzie ci trudno, znowu coś zrobię źle, albo będziesz miała jakiekolwiek wątpliwości, to ja zawsze cię wysłucham. Nie zapominaj. Kocham cię jak siostrę i nie chcę cię stracić. Nigdy - dokończył, usiadł obok mnie i przytulił. Mocno, bardzo mocno. Pocałował w czoło i spojrzał mi głęboko w oczy. Spojrzałam na zegarek była już osiemnasta, musiałam wracać. Mimo to zaczęłam płakać. Wtuliłam się w jego ramię. Tylko tam czułam się całkowicie bezpieczna. Wypiliśmy szybko, zamówioną kawę i odprowadził mnie, a na dobranoc pocałował w policzek. Do teraz mam to miejsce czerwone. Mimo, że nie jesteśmy razem cieszę się, że wszystko się wyjaśniło. Może teraz będzie mi lepiej.
____________________________________________________________
Pamiętajcie o stałym kontakcie ze mną na GG, asku czy e-mailu. No i nadal obowiązuje zasada PRZECZYTAŁEŚ/AS = KOMENTUJESZ.
,,Przepraszam za wszystko. Zrozumiałem moje błędy. Nie chcę tracić naszej przyjaźni przez głupoty. Wybacz..."
Po chwili zadzwonił... Poprosił o rozmowę w cztery oczy... Stał właśnie pod moim blokiem... Ręce znowu zaczęły mi drżeć. Zgodziłam się, bez zastanowienia. Ubrałam się szybko i wybiegłam. Stał przed klatką z papierosem w ręce. Podeszłam po cichu, łapiąc go za plecy. Wystraszył się, ale zaraz na jego twarzy zawitał uśmiech. Tęskniłam za nim.
- Masz może ochotę na spacer? - zaproponował.
- Ano chętnie... Nagle sobie o mnie przypomniałeś, co? - zapytałam trochę arogancko, łapiąc go za rękę i ruszając w stronę parku.
- Zawsze o tobie pamiętam. Tylko... Musiałem wszystko przemyśleć... I chciałem cię przy okazji za wszystko przeprosić... Ten koncert to była jakaś pomyłka... Byłem tam z Rafałem i Ewą, jego dziewczyną... Nie mogłem podejść, bo przecież to moja praca...
- Dobra, dobra nie tłumacz się - odpowiedziałam.
- Zimno jest, więc może wstąpimy do baru na kawę?
- Chętnie, ale nie wzięłam kasy ze sobą... - odpowiedziałam, a on spojrzał swoimi niebieskimi oczami na mnie. Wziął mnie pod rękę i skręciliśmy do kawiarni. Otworzył mi drzwi bez słowa, było prawie pusto. Usiedliśmy w ciemnym rogu. Nagle upadł mi telefon. Kiedy go podnosiłam odwinął mi się rękaw i Michał zauważył blizny.
- Znowu to robisz? Dlaczego? Wytłumacz mi po co? Chcesz się tylko skrzywdzić? Znowu Patryk?
- Jesteśmy przyjaciółmi, tak?
- No tak, dlatego mi to wytłumacz!
- Nie krzycz na mnie... Pamiętasz jak opowiadałam ci kiedyś, że dość często mi się śnisz.
- No kojarzę...
- A teraz ze sobą nie gadaliśmy, jeszcze ten koncert mnie dobił, a o zdjęciach na fejsie nie wspomnę... I niedawno to się powtórzyło... To był koszmar. Widziałam jak odchodzisz, jak nasza znajomość się kończy. Nie potrafiłam inaczej odreagować... I znowu użyłam żyletki, ale najgorsze stało się po tym... Wybiegłam z domu, zaczęłam wspominać wszystkie miejsca, gdzie spędzaliśmy czas razem. I tak doszłam na twoją dzielnicę. Przez godzinę siedziałam na twoim progu. Ryczałam. Nie potrafiłam się uspokoić. Wiem, że jestem naiwna, mówiąc ci to wszystko, bo wiem, że nie będziemy razem, że to tylko przyjaźń, ale chcę być z tobą szczera - opowiedziałam, zawstydzona. Michała zamurowało. Siedział naprzeciwko z otwartymi ustami.
- Nie chcę z tobą być tylko dlatego, że nie chcę tracić naszego kontaktu. Jakbyśmy zostali parą kłócilibyśmy się więcej, mniej byśmy sobie ufali i ogólnie byłoby do dupy. Nie chcę stracić osoby, która jest bardzo ważna w moim życiu. Mogę powierzyć ci wszystko, wszystko powiedzieć, zawsze mi pomożesz. Proszę cię, żebyś już nigdy więcej nie robiła sobie krzywdy z mojego powodu... Obalmy stereotypy o tym, że przyjaźń damsko - męska nie istnieje. Jeżeli będzie ci trudno, znowu coś zrobię źle, albo będziesz miała jakiekolwiek wątpliwości, to ja zawsze cię wysłucham. Nie zapominaj. Kocham cię jak siostrę i nie chcę cię stracić. Nigdy - dokończył, usiadł obok mnie i przytulił. Mocno, bardzo mocno. Pocałował w czoło i spojrzał mi głęboko w oczy. Spojrzałam na zegarek była już osiemnasta, musiałam wracać. Mimo to zaczęłam płakać. Wtuliłam się w jego ramię. Tylko tam czułam się całkowicie bezpieczna. Wypiliśmy szybko, zamówioną kawę i odprowadził mnie, a na dobranoc pocałował w policzek. Do teraz mam to miejsce czerwone. Mimo, że nie jesteśmy razem cieszę się, że wszystko się wyjaśniło. Może teraz będzie mi lepiej.
____________________________________________________________
Pamiętajcie o stałym kontakcie ze mną na GG, asku czy e-mailu. No i nadal obowiązuje zasada PRZECZYTAŁEŚ/AS = KOMENTUJESZ.
Subskrybuj:
Posty (Atom)