music.

piątek, 26 kwietnia 2013

Obiecanki cacanki.

Znowu sobie coś obiecałam i znowu nie dotrzymałam słowa... Dołujące dość. Zawiesiłam ten blog i ten o Alicji mówiąc, że nie mam czasu, ale ja potrzebowałam czegoś świeżego, czegoś całkiem innego, dlatego powstało to http://whenpainismixedwiththemusic.blogspot.com/ mój nowy blog. :) Z opowiadaniem o Stephanie, zachęcam do czytania. :) :* I po raz setny przepraszam! :C 

niedziela, 21 kwietnia 2013

pożegnanie..

Odchodzę, wiem, że będzie to dla mnie ciężkie, ale moje życie się zmieniło, nie potrafię już pisać z takim sercem jak kiedyś, zmieniłam się, strasznie mi przykro, a przecież obiecałam sobie, że nigdy Was nie zostawię, ale trudno... Łzy spływają mi na klawiaturę.. Ten wypad do Gliwic we wtorek jest niestety odwołany... No tak, więc cześć.

wtorek, 16 kwietnia 2013

:)

Nie wierzę w to co się dzisiaj stało... Wybrałam się na spacer po dzielni... Stanęłam jak wryta kiedy zobaczyłam, że na ławce leżałeś ty... Bałam się podejść, ale ciekawość była silniejsza... Stanęłam nad tobą, popchnęłam delikatnie twoje ramię. Czułam od ciebie zapach alkoholu. Ocknąłeś się... 
 - Jej, Eli, kochanie - rzucił mi się w ramiona.
 - Czego ty ode mnie chcesz? Odwal się! Jedzie od ciebie browarem! - krzyknęłam. Wylądował na ziemi... Uciekłam... Pobiegłam ile sił w nogach... Niestety nie mam dobrej kondycji... Kiedy się zatrzymałam on mnie dogonił. Był w strasznym stanie, totalnie nie kontaktował... Wyrwałam mu się z uścisku i dotarłam z zadyszką do domu... Nagle usłyszałam jak ktoś wali w drzwi. Nie otworzyłam. Poszłam do swojego pokoju, wzięłam słuchawki i laptopa, położyłam się. Skupiłam się na monitorze i nie zwracałam uwagi na hałas, po czasie Michałowi się znudziło, poszedł... Nadal się boję, ręce mi się trzęsą... Co do szkoły to ten nowy chłopak w naszej klasie jest całkiem okeej, nazywa się Bartek, przyjechał z Torunia z rodziną. Wysoki blondyn, bardzo miły i dowcipny, właśnie z nim piszę... 

Pisałam ostatnio, że organizuję z Werą niespodziankę, słuchajcie... Kto mógłby i chciał się spotkać z nami 23  kwietnia gdzieś w południe w Gliwicach? :) Pytam się, bo jadę do Weroniki na noc i wybieramy się właśnie tam, znaleźli by się chętni na spotkanie? :) 

Jeżeli blog się podoba to miło by było gdybyś zostawił ślad po sobie. :) Zachęcam do częstego wchodzenia. :* xx

poniedziałek, 15 kwietnia 2013

Cos sie konczy, a cos zaczyna? Czyzby?

Oswoiłam się już trochę z tym, że Michał nie wróci. Że go straciłam... Czy można to nazwać jakąś szkodą? Może właśnie więcej na tym zyskam niż stracę? Zobaczymy... Na razie zostały mi zdjęcia i blizny jako wspomnienia... Mam nadzieję, że tęsknota uleci szybko niczym dmuchawiec porwany przez wiatr... Ręce jeszcze trochę bolą... Ale przejdzie... Czas uleczy rany... Muszę zacząć myśleć pozytywnie... Do naszej szkoły zapisał się jakiś chłopak... Podobno trafi do naszej klasy już jutro... Ciekawa jestem nowej znajomości...
______________________________________
Jeżeli blog się podoba to miło by było, gdybyście zostawili po sobie jakiś ślad, daje mi to siłę.. :) 

Kolejny rozdzial Alicji!

Zapraszam na kolejną część przygód Alicji na http://dontbesillybitch.blogspot.com/ . Pamiętajcie, aby zostawić po sobie choćby najmniejszy ślad, który spowoduje uśmiech na mojej twarzy i zmobilizuje do dalszej pracy. :*

piątek, 12 kwietnia 2013

Powtórka z rozrywki...

Nie byłam dzisiaj w szkole. Nie miałam sił, a poza tym moja ręka wygląda strasznie. Wybuchnęłam wczoraj około północy, od razu rzuciłam się po żyletkę i zaczęłam się ciąć... Bez opamiętania... Nadal czuję ból... Strasznie piecze, mimo, że krew ustała już dawno. Nie wiem dlaczego to zrobiłam... Przecież niedawno przysięgałam sobie, że nie tknę więcej ostrza. Zawiodłam sama siebie. ,,Michał nie będzie zadowolony" pomyślałam. Po chwili uświadomiłam sobie, że przecież już go nie obchodzę, nie przyszedł porozmawiać, nie dzwoni, nie pisze... Czyli już mogę robić to od czego tak się broniłam? Mogę wrócić do swojego uzależnienia, jakim jest samookaleczanie się? Naprawdę tego chcę? Przynajmniej na chwilę zapomniałam o moich problemach, ale... Ehhh. Weekend już... Pewnie przez dwa dni będę leżeć w łóżku z paczką chusteczek i laptopem... Może zabiorę się w końcu za następny rozdział Alicji... Zobaczymy. Jak na razie odsyłam was na http://dontbesillybitch.blogspot.com/ , aby powspominać dotychczasowe rozdziały. :) 

czwartek, 11 kwietnia 2013

Be< lie >ve

Dzisiejsza notka nie powstałaby bez be<lie>ve, która stworzyła pewną dość interesującą sentencję:
,,Gdy jesteś zakochany nie widzisz żadnych wad u osoby, 
którą darzysz uczuciem... 
Miłość jest jak rak... 
Zabija Cię od środka, 
a kiedy się ockniesz jest za późno... 
Stałeś się wrakiem człowieka, nikim..." 
Oniemiałam kiedy przeczytałam kilka tych zdań... Pełne wartości, przekazu... Prawdy... Tak jest... Ze mną też tak było i chyba niestety nadal jest... Każda osoba, która zakocha się bez wzajemności jest każdego dnia zabijana przez komórki choroby, którą nazywamy ,,miłością", a przecież z naukowego punktu widzenia to tylko hormon - oksytocyna. Stali czytelnicy tego bloga, wiedzą, że moje początki z Michałem nie były za ciekawe, a teraz jest jeszcze gorzej. Zerwałam z nim. Dzień po incydencie. Był zszokowany, ale nie potrafiłam inaczej... Jest starszy i chciał czegoś więcej, a z drugiej strony ja się przed tym broniłam z całych sił. Tak tego nie chciałam, że rozstałam się z moją największą miłością. Nadal go kocham. Nie rozmawiamy ze sobą. Znowu ciągnie mnie do żyletki, nie macie pojęcia jak bardzo... Nie mam ochoty się z nim spotykać, nie chcę go widzieć. Nie chcę mieć z nim do czynienia, mimo, że tęsknię, strasznie... Chyba popełniłam błąd, ale nie cofnę się przed niczym. Kocham go jak nikogo innego, ale... Nie potrafię zrozumieć, czemu chciał mnie wykorzystać... Nic już nie wiem... Wszystko mi się z nim kojarzy. Moja mama powiedziała, że widziała go dzisiaj na dzielnicy pijanego... Jestem wściekła, martwię się... Podobno nie widziano go w szkole, od tego dnia kiedy ze sobą zerwaliśmy... Nie chcę się obwiniać... Może dzisiaj moja przyjaciółka - żyletka wyleczy mój smutek i problemy... Warto spróbować... Idę po nią. 
Znikam. Rozpływam się. Gubię się w ciemności swoich myśli...

środa, 3 kwietnia 2013

Moja ufnosc nie zna granic... Strach tez nie...

Nastolatka, która spełniła swoje marzenie - w naszych czasach tak mało realne, a jednak możliwe. Obiecałam, że będę opisywać wam wszystko, nawet to czego będę się wstydzić... Ufam mu ponad wszystko i boję się, że to niedługo mnie zgubi. Dzisiaj... Stało się coś czego się nie spodziewałam. Moi rodzice wyszli. Zaprosiłam, więc Michała do mnie. Posiedzieliśmy chwile przed TV, całowaliśmy się, przytulaliśmy się, aż chłopak wstał. Nie wiedziałam co planuje, dlatego też ruszyłam za nim... Otworzył bez problemu drzwi do mojej sypialni. Usiadł na łóżku i przywołał mnie do siebie ruchem ręki. Przysiadłam na jego kolanie. Musnął moją szyję, jeszcze raz, no i jeszcze, przez cały czas to robił. Po chwili spojrzał mi się w oczy i osunął po pościeli, ciągnąc mnie za sobą. Zaśmiałam się. Nagle znalazł się nade mną, nadal całując mnie. Ściągnął swoją bluzę. Nie wiedziałam czego się spodziewać i leżałam jak wryta. Cała odrętwiała. Zsunął delikatnie rękaw mojej bluzki. Nie zauważyłam kiedy rozebrał mnie do samej bielizny. Bałam się, że posunie się dalej. Niestety chciał. No, ale na pragnieniu zostało. Zatrzymałam go przy rozpinaniu stanika. Krzyknęłam stanowczo : ,, NIE ". Dotykał mnie po plecach, ramionach, kończąc na biuście. Nie miałam z tym w sumie większego problemu, wtedy... Nagle się obudziłam z jakiegoś dziwnego transu. Kazałam mu się ubrać i za fraki wyrzuciłam go z domu. Teraz nie potrafię zasnąć i płaczę do poduszki. Nie wiem co mam począć. Wiem, że chciał czegoś więcej... Mam mu następnym razem pozwolić? Już sama nie wiem czego chcę. Kocham go, ale jego dzisiejszy wybryk był niesmaczny... Jestem dziewicą i jakoś nie chcę tego zmienić, ale boję się, że jemu to się nie spodoba... No i pewnie znów nie będę spała. Nie rozumiem tego fenomenu. Kiedy Michała nie ma jest źle, kiedy jest, też jest nie tak.

sobota, 30 marca 2013

:)

Kiedyś słaba, wykończona psychicznie, pragnąca śmierci, która zabierze ją ze świata pełnego idiotów. Jestem z jednych dowodów na to, że czas zmienia człowieka, postrzeganie świata, charakter, wszystko zmienia. Kłócimy się czasami z Michałem, ale to normalne w związku, najważniejsze jest to, że po chwili się godzimy. Kocham go, bardzo. On mnie chyba też... :) Dawno tutaj nic nie dodawałam, można wręcz powiedzieć, że zapomniałam o tym blogu... No, ale postawiłam sobie warunek... Już żadnego bloga nie zawieszę. Ani tego, ani o Alicji.Nie chcę Was po raz kolejny zawieść. Za chwilę idę spać. Nie mam zasadniczo ochoty, ale nie chcę jutro wyglądać jak trup. Dziękuję Wam za to, że pomimo tego, że nie dodaję tutaj wpisów dość często to nadal ze mną jesteście, piszecie do mnie, komentujecie i wchodzicie w poszukiwaniu kolejnych  notek. Daje mi to siłę, pozytywną energię. Lubię to uczucie, nawet bardzo. Mimo, że w moim życiu nie dzieje się już nic godnego uwagi to będę się z wami dzielić w miarę możliwości przeżyciami i momentami w moim jakże nudnym życiu.
Kocham Was. ♥ x

czwartek, 21 marca 2013

nowy blog. :3

Mało się u mnie ostatnio dzieję, wszystko się układa jestem z Michałem - szczęśliwa, a to najważniejsze. Wpadłam ostatnio jak wiecie na pomysł założenie kolejnego bloga z opowiadaniami. Nie zawieszam tego. Nadal będę tutaj coś dodawać, sporadycznie, bo sporadycznie, ale będę. ;) Dlatego zapraszam serdecznie na http://dontbesillybitch.blogspot.com/  :3

niedziela, 17 marca 2013

Kiedyś zamknięta w sobie przez brak miłości, teraz mam jej nadmiar. Zaczynam wątpić... Stwarzam sobie znowu problemy. Wszystko jest takie bez sensu... Pomyślałam, że skupię się na blogu, na samej sobie. Na mojej egzystencji, ale przecież moje życie to miłość do Michała... Kocham go, ot co. Taak, bardzo, dopiero teraz to czuję. Teraz kiedy wiem, że on czuje to samo. Piszę z jakimś tuzinem osób < lol > Ale daję radę. :D Zaraz zabiorę się za naukę, ale mi się nie chcę. ;c Nie widziałam się dzisiaj z Michałem, bo... Bo... Sama nie wiem dlaczego... Tak wyszło. Z nudów założyłam sobie tumblr'a, a więc zapraszam www.fieryshyness.tumblr.com Zastanawiam się czy nie założyć nowego bloga z opowiadaniami... Znalazłyby się osoby, które by na niego wchodziły? :D
____________________________________________________
PRZECZYTAŁAŚ / EŚ = KOMENTARZ. 

Zachęcam do kontaktu ze mną na
ASK

GG - 4513731
TUMBLR 
i MOBLO
PISZCIE, BO STRASZNIE MI SIĘ NUDZI. ;CCCCCCCCCC 

czwartek, 14 marca 2013

Czas zmienia punkt widzenia...

Przeczytałam bloga od początku. Skupiając się na każdym słowie i przypominając sobie uczucia i emocje w tamtej chwili. Pierwszy wpis był: ,, Początkiem końca". Wtedy tak, ale teraz? Teraz byłoby to koniec początku. Myślałam, że coraz bardziej zagłębiając się i tęskniąc za Michałem ze sobą skończę, a to jednak wyszło całkiem odwrotnie... Wszystko znowu zaczynam niby od nowa, a jednak tak samo. Nadal spotykam się z Michałem, ale w porównaniu do początków bloga to teraz z nim jestem... Widzieliśmy się dzisiaj. Prawie cztery godziny spędziliśmy u mnie. Sami. Zaczynamy się zbliżać do siebie jak nigdy wcześniej... Nasza więź jest... taka magiczna. Mimo to z każdym dniem ciężko to przyznać, ale przeszkadza mi różnica wieku... Niby prawie dwa lata to nie jest tak dużo... No, ale ty jesteś pełnoletni, możesz sobie pozwolić na wszystko... Chociaż czuję, że znowu sobie sama stwarzam problemy... Czuję się taka spełniona, szczęśliwa, a mimo to wspominając nasze wspólne chwile razem, od kiedy jesteśmy razem - płaczę.. Czemu? Nie mam bladego pojęcia. Ostatnio jestem jakaś taka zaspana, mimo, że długo śpię, czuję się... jakbym była w innym świecie... Martwi mnie to, bo przez to tracę opinię dobrej uczennicy, zawsze skupionej na lekcjach... Jaram się jak dziecko, że jutro jest piątek, cały weekend z Michałem, ale muszę znaleźć chwilę też dla Karoliny...
_____________________________________________________
PRZECZYTAŁAŚ / EŚ = KOMENTUJESZ.
Teraz nie tylko skupiam się na przekazaniu wam czegoś, ale nad trenowaniem pisania, więc czekam na opinie związane z gramatyką, stylistyką, składnią etc.

ps. PAMIĘTAJCIE O STAŁYM KONTAKCIE ZE MNĄ.

niedziela, 10 marca 2013

Pierwszy dzień, a mam już dość.

Zakochani, oddani sobie. Podobno tacy jesteśmy. Mimo swoich planów spędzenia czasu nad książkami byliśmy na mieście. Tylko przy tobie czuję się taka bezpieczna. Spotkaliśmy sporo znajomych, którzy nadal myślą,że my się tylko przyjaźnimy i podjęliśmy decyzję, że lepiej nie wyprowadzać ich z tego błędu. Nareszcie moje największe marzenie się spełniło, w końcu mam na wyłączność osobę, którą tak kocham. Nie chcę go stracić i zrobię wszystko, żeby nas związek przetrwał najtrudniejsze próby, których zapewne nie zabraknie...

Zaczynam zastanawiać się nad usunięciem bloga... Jeżeli wszystko już jest okej nie będę miała weny, żeby cokolwiek tutaj napisać... Nie chcę was stracić... To wy pomogliście we wszystkim. W sprawie z żyletkami, z Michałem, poznajecie mnie i podchodzicie na ulicy. To takie urocze. *w* Muszę nad tym pomyśleć... Jeżeli nie usunę to może stworzę nowego z opowiadaniami? Chcę zachować tego i kształcić się w pisaniu... Znajdą się chętni, którzy będą wchodzić i czytać moje opowiadania? :>

Powrót do normalności? Czyżby?

Przed chwilą wróciłam... Spotkałam się z Michałem. Tak jak się umówiliśmy... Czekał przed moim blokiem o dwudziestej trzydzieści... Najpierw pocałunek, a potem schowaliśmy się do jakiegoś ustronnego miejsca na dzielni... Przez cały czas głowa mi pulsowała od nadmiaru myśli. Wiedziałam, że muszę dzisiaj zadecydować. Bez słowa usiedliśmy na ławce przy garażach. Przytulił mnie mocno. Nie owijając w bawełnę, zaczęłam:
 - Michał... Postawiłeś mnie w bardzo trudnej sytuacji... Mimo, że kocham cię nad życie to była ciężka decyzja. Przemyślałam wszystko i... - w tym momencie mnie pocałował i powiedział:

 - Mimo wszystko zrozumiem cokolwiek teraz się stanie, ale musiałem zrobić to po raz ostatni. Teraz spokojnie mów...
 - Nie przerywaj mi - powiedziałam zestresowana, ręce zaczęły mi drżeć. - Niestety... - zaczęłam cichym głosikiem, on nagle wstał i ruszył przed siebie. Podbiegłam do niego i złapałam jego ramię. - Nawet nie dasz mi dokończyć? Lepiej wróć, bo jeszcze psiarnia cię złapie, a jeszcze nie masz osiemnastki...
 - No dobrze, ale czemu mi to robisz? Niestety nie chcesz ze mną być? Zrozum, że cię kocham, ty mnie też, więc w czym problem? 
 - No widzisz, nawet nie pozwolisz mi skończyć zdania... Widzisz jak ja się czułam kiedy przez taki długi czas miałeś mnie w dupie? Chciałam powiedzieć: ,, niestety, nie potrafię bez ciebie żyć i możemy spróbować." - kiedy to usłyszał od razu się na mnie rzucił i zaczął całować, wziął mnie na barana, zaczęłam krzyczeć, musieliśmy szybko uciec, bo radiowóz właśnie nadjeżdżał. Prawie trzy godziny siedzieliśmy w rowie przy moim bloku. Bezpieczni. Kochani. Czuli. Przytuleni. Zrobiło mi się zimno, moja mama znowu zaczęła panikować i do mnie wydzwaniać. Obiecałam, że zaraz wrócę. Żegnaliśmy się pół godziny. Jeszcze mi jest zimno, czuję zapach Michała. Teraz ze sobą piszemy smsy, jemu droga się trochę dłuży, bo musi uważać na policję... Czuję, że dobrze postąpiłam, teraz powinno się wszystko poukładać. Dzisiaj sobie nie pośpię, a tyle mam jutro do roboty... 
____________________________________________________________
PRZECZYTAŁEŚ / AŚ = KOMENTARZ. ♥
Dziękuję osobom, które wsparły mnie przy podjęciu decyzji. Pamiętajcie o stałym kontakcie ze mną na gg, asku czy e-mailu.

piątek, 8 marca 2013

Dzień kobiet...

Nie poszłam do szkoły... Odespałam nockę. Przebudziłam się w południe. Myślałam, że posiedzę sobie cały dzień spokojnie w łóżku z laptopem, popiszę z wami... Po wczorajszym zajściu czułam smak Michała na ustach. To był jeden z najszczęśliwszych moich dni. Popołudniu, około godziny piętnastej zadzwonił ktoś na mój  telefon... Wyświetliło się: ,, Michał ♥". Dostałam ataku paraliżu. Nie potrafiłam odebrać. Coś mnie zatrzymywało... Przecież wczoraj uzgodniliśmy sobie, że znikniemy... Za pierwszym razem nie odebrałam. Bałam się. Nie chciałam, żebyś wracał... Niestety przy trzecim razie pękłam. Podniosłam telefon do ucha, usłyszałam twój męski głos:
 - Cześć... - powiedział nieśmiało. - Moglibyśmy się dzisiaj spotkać? Bardzo mi zależy...
 - Michał, prosiłam cię o coś wczoraj... Czemu znowu nie dotrzymujesz słowa...
 - No, ale Liza! Ostatni raz! Proszę... - chciałam być nieugięta, nie zgodzić się, ale mimo szczerych chęci uległam. Miał przyjść za godzinę. Umyłam się, ogarnęłam włosy i coś na siebie narzuciłam. Denerwowałam się, zaczęłam się nad tym wszystkim zastanawiać... Przecież to jest bez sensu... Może Michał zaczął w końcu coś czuć, może się uzależnił ode mnie jak ja od niego, może jednak te pocałunki dały mu do myślenia i chce więcej... Nie chcę się przeliczyć, więc będę czekać... Siedziałam jeszcze z dziesięć minut zanim ktoś zapukał do drzwi. Cieszyłam się, że moi rodzice są w pracy. Wpuściłam go do domu. Trzymał coś za plecami. Wszedł pewnym krokiem. Wyciągnął wielki bukiet róż i misia... Zaskoczona nie wiedziałam co powiedzieć... Podziękowałam, a on już chciał mnie pocałować, przynajmniej tutaj ja potrafiłam zachować granicę i odsunęłam się. Zaczerwienił się, poszłam do kuchni wsadzić kwiaty do wazonu. Nie odezwałam się tylko poszłam prosto do mojego pokoju, a Michał za mną...
 - Ten prezent to z okazji dnia kobiet... - powiedział w pokoju.
 - Wiem, aż taka głupia to nie jestem.
 - O co ci chodzi? Wczoraj było tak miło, a dzisiaj jesteś taka obrażona...
 - Wczoraj to wczoraj, prosiłam cię żebyśmy się już nie widzieli. Sam tego chciałeś... A dzisiaj znowu wracasz? Po cholerę? Nie wiesz jak to boli.
 - Eliza... Zrozum... Ten pocałunek to był jak kopniak w dupę. Zniknęły mi klapki na oczach. Zrozumiałem co czujesz i jak cię traktowałem. Zobaczyłem ile nas łączy, ile czasu ze sobą spędzaliśmy podczas wakacji, ile razem przeżyliśmy, nie chcę tego zaprzepaszczać, nie chce cię stracić i mi też przestało zależeć na przyjaźni... Chcę czegoś więcej... 
 - Michał, mówisz tak, nie dlatego, że mnie pokochałeś, bo w to nie uwierzę. To albo dlatego, że lubisz się ze mną całować i przytulać, sprawia ci to przyjemność albo nie chcesz stracić przyjaciółki, a to jest jedyne wyjście. 
 - To nie tak! Rozumiem, że możesz mieć takie mniemanie o mnie przez to wszystko co ci zrobiłem, ale... Naprawdę zrozumiałem, że nie potrafię bez ciebie żyć, bez ciebie nic nie ma sensu... 
 - Po tym wszystkim ty jeszcze myślisz, że ci uwierzę? - dodałam oburzona. Chłopak stanął przede mną.
 - Czy te oczy mogą kłamać? - spytał, patrząc na mnie. Pocałował mnie. Znowu nie potrafiłam się oderwać. Tęskniłam za smakiem tych ust... 
 - Może i nie potrafią kłamać, ale co chcesz dalej z nami zrobić? - spytałam, kiedy oderwałam się.
 - Jak to co? Jeżeli ty mnie kochasz, a ja ciebie, to chyba oczywiste... Będziesz ze mną? 
 - Nie wiesz ile czasu czekałam na to pytanie, ale nie odpowiem ci na nie, nie jestem gotowa po tym wszystkim co przeszłam, muszę zastanowić się nad odpowiedzią...
 - Jak chcesz... Dam ci czas... Spędzimy dzisiejszy dzień razem?
 - A chcesz tego?
 - Nawet nie wiesz jak bardzo...
 - No dobrze - uśmiechnęłam się i pocałowałam go w policzek. Usiadłam na łóżko, a on przy mnie. Przytulaliśmy się i całowaliśmy. Około piątej popołudniu musiałam trochę posprzątać, Michał mi pomógł, a potem pożegnaliśmy się i poszedł, bo moi rodzice niedługo mieli wrócić... Teraz zamulam i piszę z Michałem... Nie wiem kiedy się spotkamy, bo weekend mam zawalony... I tak nie wiem co mu powiem... Zastanawiam się nad odpowiedzią... Może wy mi pomożecie? Mam się zgodzić? Już sama nie wiem czego chcę...
___________________________________________

PRZECZYTAŁAŚ / EŚ = KOMENTARZ. 
ps. Pamiętajcie o stałym kontakcie ze mną. :* Wszystko macie w ,,myself". :*

urodziny..

Wczoraj miałam 16 urodziny... Mój humor nadal był do dupy. Chciałam to święto przeżyć z tobą, Michał, ale kiedy to planowałam nie wiedziałam, że nasze losy się tak potoczą... W szkole na przerwach wszyscy mnie zatrzymywali i składali życzenia... Moje ostatnie lekcje ciągnęły się w nieskończoność. Polski i dwa wfy... Nie ćwiczyłam. Siedziałam na ławce przed szatnią... Nagle Karolina, która była u pani wicedyrektor w sprawie wolontariatu krzyknęła z holu, do mnie:
 - Eliza! Ktoś do ciebie! Chodź tutaj - nie wiedziałam co mam zrobić, więc podeszłam do drzwi z sali. Na szkolnym korytarzu stał nie kto inny, tylko Michał. Nie wierzyłam własnym oczom. Uszczypnęłam się w ramię. Uśmiechnąłeś się. Niestety ja nie mogłam wyjść z terenu sali, więc zawołałam cię.
 - Co ty tutaj robisz? - zapytałam kiedy podszedłeś.
 - Jak to co tu robię? Masz urodziny tak? Chciałem ci osobiście złożyć życzenia. Więc spełnienia marzeń Eli, wszystkiego czego tylko pragniesz - powiedział i mnie pocałował. Namiętniej niż za pierwszym razem, a ja chciałam tak trwać i trwać w twoich objęciach. Kiedy oderwaliśmy się od siebie, powiedziałam:
 - Nawet nie wiesz czego mi życzysz... Żeby spełniły się moje marzenia i pragnienia? Mam tylko jedno - żebyś w końcu dostrzegł jak bardzo cię kocham i że nie potrafię bez ciebie żyć. Przez te dni, kiedy cię nie widziałam, tęskniłam jak cholera. Myślałam, że się już nie spotkamy, a wręcz będziemy się omijać. Chcesz żebym miała to czego pragnę? No właśnie, więc zostań przy mnie, nie jako przyjaciel, ale jako coś więcej, bez ciebie nie potrafię normalnie egzystować. Chodzę do szkoły niewsypana, po snach z tobą. Michał... Jeżeli nie potrafisz chociaż tego spełnić to możemy dzisiejszy dzień spędzić razem? Chociaż tyle, proszę...

 - Eliza nie musisz prosić, sam chciałem to zaproponować, ale bałem się odrzucenia, że po tym pocałunku, po tamtej rozmowie mnie wyrzucisz...
 - Głupek - dodałam z uśmiechem. Chłopak pociągnął mnie za rękę i weszliśmy do szatni. Na szczęście prawie wszystkie dziewczyny ćwiczyły. Mieliśmy trochę czasu dla siebie. Michał usiadł opierając się o ścianę. Usiadłam przed nim, wtulona w jego klatkę piersiową. Pocałował mnie w czoło. Nie wiedziałam co mam myśleć, ale najważniejsze było to, że spełniła się chociaż część mojego marzenia. Kiedy wf się skończył, a dziewczyny weszły do szatni stanęły jak wryte. Ja zaczęłam się śmiać.
 - Sorry dziewczyny, nie uprzedziłam was, ale sama nie wiedziałam, że Michał przyjdzie - chłopak przywitał się z dziewczynami, ja wzięłam torbę, która on sam po chwili mi odebrał, żebym się nie nanosiła. Wyszliśmy, przytuleni. Wszyscy uczniowie już kończyli lekcje i schodzili po schodach. Nie możecie sobie wyobrazić min dziewczyn, które tam stały, kiedy ja obściskiwałam się na środku korytarza z Michałem. Karolina sama zdziwiona podeszła i zapytała się czy jesteśmy razem... Na to ja odpowiedziałam ze śmiechem.:
 - Ile razy mam ci powtarzać? Jesteśmy przyjaciółmi. ,, True friendship is like one spirit. " i odeszłam po kurtkę. Byłam prze szczęśliwa, nie wierzyłam, że moje urodziny mogą być tak wspaniałe. Odniosłam torbę do domu i poszliśmy na miasto. Cały dzień spędziliśmy w różnych kawiarniach, przytulając się i całując. Późnym wieczorem poszliśmy na moją dzielnice i jak w wakacje usiedliśmy na jednej z ławek rozmawiając, śmiejąc się i przytulając. Tak spędziliśmy czas do dwudziestej trzeciej w nocy, kiedy zadzwoniła po mnie mama. Chłopak odprowadził mnie pod same drzwi. Wiedziałam, że jeszcze musimy poważnie porozmawiać... Tak na koniec...
 - Eliza, słuchaj...

 - Nie. Nie mam zamiaru słuchać wywodów na temat, że nic do mnie nie czujesz, że dzisiaj są moje urodziny dlatego chciałeś zrobić mi przyjemność. Wiem to i dlatego niech tak zostanie jak było wcześniej. Zapomnę w końcu, muszę. Odejdź i nie spotkajmy się nigdy więcej - powiedziałam, a on pocałował mnie w usta. 
 - Jeżeli tak chcesz, a ja myślałem... 
 - Co myślałeś? No co? Mów! - krzyknęłam kiedy on odchodził, nie dowiedziałam się co chciał powiedzieć. Wróciłam do domu i praktycznie nie spałam, dzisiaj chyba sobie zrobię wolne z okazji dnia kobiet. W końcu należy mi się. Przynajmniej odeśpię. Więc jak na razie to tyle, może coś dopiszę jak się obudzę, a teraz wracam do łóżka. W końcu szczęśliwa, mogę się napajać wspomnieniami z wczoraj.
____________________________________________

PRZECZYTAŁAŚ / EŚ = KOMENTARZ.
Nie zapominajcie o stałym kontakcie ze mną. ♥
Ps. Chciałam złożyć wszystkim dziewczynom życzenia z okazji dnia kobiet. Niech się spełnią wasze wszystkie marzenia. Żebyście były szczęśliwe. :*

wtorek, 5 marca 2013

Sen, znowu...

Kolejna noc... I znowu mi się śniłeś... Czy ja kiedyś ucieknę od wspomnień? Od wracania do przeszłości, od tego wszystkiego co było pomiędzy nami? Nie znam cię, ty nie znasz mnie, ale to nie zmienia faktu, że kocham cię jak nikt inny...
________________________________________________
PRZECZYTAŁEŚ/AŚ = KOMENTUJESZ. :*

Dziękuję Wam, że jesteście. :* Pamiętajcie o stałym kontakcie ze mną. ;>

poniedziałek, 4 marca 2013

Zagubiona...

Znowu zamulam w łóżeczku... Znalazłam cudowną piosenkę... Jane - Kiedyś rozmawialiśmy o wszystkim...
Płaczę... Rozczulam się sama nad sobą... Boję się kolejnych dni... Teraz przynajmniej mogę uciec od wszystkiego poprzez naukę, ale... Co będzie w wakacje? Znowu rozdrapuję te rany, przecież jest tyle czasu, tyle się może zmienić, ale wątpię, żebyś wrócił... A tak bardzo bym tego chciała... A może i nie? Już sama nie wiem co czuję... Zgubiłam się w tym wszystkim.... Na razie odpływam przy pięknym głosie Moniki i sobie pomyślę nad wszystkim...
_______________________________________________
PRZECZYTAŁAŚ / EŚ = KOMENTARZ.
Pamiętajcie o kontakcie ze mną - całe info w ,, myself ". Buziaki. ♥

Chciałam serdecznie podziękować Michałowi za to, że dzięki niemu od dzisiaj ten blog będzie oficjalnie reklamowany przez MTV POLSKA. ♥

Nowy rozdział życia?

Kolejny raz zaspałam. Spóźnię się na pierwszą lekcję, więc lecę na dziesiątą... Czuje, że moje szczęście związane z Michałem uleciało... Wiedziałam, że kiedyś się to wszystko musi skończyć, ale nie wiedziałam, że w tak drastyczny sposób. Teraz zaczynam nowy rozdział w swoim życiu, a spróbuj mi tylko przeszkodzić i znowu wmieszać się w moje życie... Nie chcę cię już w nim. Jesteś dla mnie bezwartościowy. Arogancki. Wredny. Za bardzo pewny siebie... Kiedyś znajdowałam w tobie same zalety, a po tym wszystkim  spostrzegam tylko wady... Przeraża mnie to, że tak od ciebie staram się odseparować. Dziwię się sama sobie... Nie wierzyłam kiedyś, że będę tak mogła... Po prostu wyrzucić cię z serca, ale wyczuwam jeszcze ślady w środku, które pozostawiłeś, i które raczej nie znikną...
______________________________________
CZYTAŁAŚ / EŚ = KOMENTARZ.
Pozdrawiam was serdecznie, wy jesteście teraz moim wsparciem, kochani. ♥

niedziela, 3 marca 2013

jeszcze tylko 117 dni...

Uwalniając się z twojej klatki wpadłam we własne sidła. Martwi mnie to... W tamtym roku nasze wakacje były cudowne. Nie zapomnę ich do końca życia, a teraz co? Postawiłam się sama w takiej sytuacji jak wtedy z Patrykiem... Znajomi rozpierzchli się, niczym mrówki wybiegające z mrowiska. ,,Nic się nie zdarza w życiu dwa razy! Nie ma tego samego dnia, ani nocy. Tego samego pocałunku, uśmiechu na twarzy. Miłości, tej samej postaci. Łez , cierpienia i bólu. " A jeżeli ja wszystkie najlepsze momenty życia przeżyłam, a nawet nie zauważyłam? Nie doceniłam ich? Przeczuwam, że te wakacje będą do dupy. Ciebie, Michał już nawet nie mam przy sobie, moi znajomi też się jakoś oddzielili... Nie widzę tych całych dwóch miesięcy bez spotkań, wyjazdów, namiotów... Może za wcześnie wybiegam w przód, ale to potwierdza wielkość problemu...
Karolina, Aleksandra - kocham was. ♥
________________________________________________


CZYTAŁAŚ / EŚ = KOMENTARZ.